Cisza … odwieczny sprzymierzeniec i wróg zarazem
tyle razy nastrajał do złego i kierunkował ku dobremu
ciszą … koiłem nie raz smutki zapijając butelką wódki
wielokrotnie oderwany od rzeczywistości, taki sobie ja

mrok … nieokiełznany, niepokonany od lat kompan w piciu
wody … piwa, jak ty dziwnie wymawiasz słowo wódka:D
mrok … zwariowany, nawiedzony w swej prostocie szaleniec
kroczący między nami .. że niby kto ? ze ja ? że co?

trudna kalkulacja …2,4,6,10 i jeszcze 9 bo to ulubione
na dokładkę poślizg na wazelinie…
gdzie mnie znalazłeś ? ciągle myślisz: przypadek ?
tak : złudzenie, kiepska optyka ,a może czary.

I jeszcze chwila zatracenia w niebycie ciszy
dotyk diabła wyczuwalny w oddechu aniołów
diabeł a kto to taki ? właściwie nie znam gościa.
Bóg to chyba ten drugi, a może źle celuje…

Ostatnia droga, ostatnie spojrzenia
wędrówka aleją gwiazd, a może to cmentarz
gdzieś umarły ideały, pozostały niewypały
a ty niby z uśmiechem, mówisz mi idź spać gamoniu