Tak sobie myślę co ja tu właściwie kurwa robię – i jakbym nie myślał to nie wiem. Mam jeden z tych dni kiedy ma się ochotę wziąć AK47 i strzelać do ludzi. Gdzie nie patrze widzę wszystko to czego nienawidzę – stałem się nieczuły zgorzkniały i smutny. To ciekawe ale nie wierze w uśmiechy ludzi ;/ nie wierze w ich dobre intencje. Nie wierze nawet łzom. Przestałem wierzyć nawet sobie – nie wiem co z sobą robić kolejne dni spędzam na toczeniu życia dalej mimo iż nie posuwam go do przodu, a tylko utrzymuje stan obecny. Tak ciężko jest coś zmienić że boje się nawet próbować. Znów po latach zacząłem patrzyć w ściany popuszczając niekontrolowany przepływ myśli. Nic dobrego to nie wróży – jeszcze trochę i zostanę jakimś psychopatycznym mordercą albo gwałcicielem ;/ . Od ześwirowania powstrzymuje mnie tylko cienka nić nadziei że kiedyś coś się zmieni. Ale doskonale wiem że nic się nie zmieni dopóki sam czegoś nie zrobię. To jakaś paranoja gadam sam ze sobą jestem tak idealny że sam odpowiadam sobie na pytania na które rzekomo nie znałem odpowiedzi. A właśnie wracając do poprzednich rozważań jest jeszcze coś – nie potrafię się decydować nie wiem dlaczego zawsze podejmowałem decyzje w mgnieniu oka a teraz wole czekać aż ktoś wybierze za mnie stałem się jakiś nie życiowy. To chyba przez ten sweetaśny świat który mnie otacza – jak widzę ludzi którzy są zakochani pod-jarani, słodkie komentarze pod zdjęciami, notkami – rzygać się chce – nie umiem kochać płakać wierzyć , nie staram się nawet rozumieć . DO dna z tego punktu jest tak blisko że sam nie wierze że kiedyś byłem szczęśliwy. W życiu piękne są tylko chwile … jeśli ktoś myśli inaczej żal mi go – ale to wasze życie nie zróbcie w nim takiego burdelu jak ja zrobiłem w swoim .